niedziela, 1 maja 2011

Majówka

W tym roku nigdzie nie wyjechaliśmy na majówkę. Ale wcale nie żałuję.

W ogóle do ostatniej chwili nie było wiadomo, czy mój mąż dostanie urlop na 2-go. Jeszcze musiał szefa błagać - pracoholik jeden (to jest jedyne słowo na niego co można opublikowac, które przychodzi mi do głowy). No bo co w końcu kurcze blade! Cały kraj idzie na urlop, a on jeden nie.

Już nie mówiąc o tym, że przez niego musieliśmy zupełnie inaczej zaplanować Święta Wielkanoce!! Bo sobie k.. prezentację w środę po świętach wymyślił. Oczywiście mój mąż miał go prowadzić!! To nic, że już pół roku wcześniej mówił mu, że chcemy święta połączyć z długim weekendem, bo zagranicę jedziemy,a on ku... łaskę robi!!
No ale ja nie o tym chciała, tylko o Majówce.
Nie żałuję, że nigdzie nie wyjechaliśmy, bo pogoda kiepska, a poza tym, jakoś majówka jest "przepełniona". Wszędzie mnóstwo ludzi i żadna przyjęmnosć z odpoczynku nie zostaje. A tak w mieście jest puściutko i cichutko:)
Więc odpoczywamy w domu. Dzisiaj całą trójką byliśmy na basenie, jutro trochę obowiązków a we wtorek może pojedziemy do skansenu w Sierpcu. Jak pogoda nam dopisze.
Obowiązki odkładam już jakiś czas. Nie musiałam na święta sprzątać bo byliśmy u moich rodziców, ale teraz już muszę. Bo już sama nie wytrzymam w tym bałaganie! Oczywiście trochę żartuję, ale tylko trochę.
Z tymi porządkami jest tak, że dopóki się nie zbiorę do nich - to ani rusz. A jak już zacznę to musi być strasznie dokładnie i do końca!! To moje przekleństwo. Może dlatego do nich nie mogę się zebrać.

Udało mi się dzisiaj w mojej szafie zrobić porządek. Uff! Ale jak pomyślę ile jeszcze mi zostało ubrań do wyprasowania i uprania to już mi jest nie dobrze... Muszę powiedzieć, że kiedyś lubiłam prasować. Chyba nadal lubię, ale ... jakoś nie mogę się do nich zebrać. Wogóle ostatnio nie mogę do niczego się zebrać. Strasznie tego nie lubię w sobie.



Brak komentarzy :

Prześlij komentarz