piątek, 15 listopada 2013

XXV Bieg Niepodległości - Warszawa

Warszawski Bieg Niepodległości nigdy nie był moim ulubionym biegiem. Nie z powodu tematu biegu, po prostu odbywa się on w okresie roztrenowania, co powoduje, że nigdy nie uzyskałam zadowalających wyników. Choć od kilku sezonów spokojnie biegam poniżej 50 minut, to na Biegu Niepodległości nie udało mi się aż do tego roku.

Data Bieg Miejsce OPEN >Kobiety Kat. wiek netto
2010-11-11 XXII Bieg Niepodległości Warszawa 3468/5756 --- 118 0:59:22
2011-11-11 XXIII Bieg Niepodległości Warszawa 2397/7497 --- 50 0:52:54
2012-11-11 XXIV Bieg Niepodległości Warszawa 2695/7209 --- 43 0:50:59
2013-11-11 XXV Bieg Niepodległości Warszawa 3450/10157 --- 60 0:49:10

Drugą sprawą jest, że nigdy nie jestem w 100% pewna jak się ubrać na ten bieg. Jest to jednak listopad i czasami mam wrażenie, że jest już zimno na tyle, by ubrać się ciepło. Jednak doświadczenie z poprzednich lat mów mi, żeby jednak nie przesadzić, więc do ostatniej chwili zwlekałam i wybierałam strój. Stanęło na spodenkach 3/4 długim rękawie + koszulka organizatora z krótkim rękawem. Było idealnie.
Wyjątkowo w tym roku nie zdecydowaliśmy ciągnąć ze sobą córkę. Kibicowanie rodzicom prze 2-3 godziny mogłoby się skończyć przeziębieniem. Została więc z dziadkami i świetnie się bawiła.
Organizacja biegu była wyśmienita. Bardzo mi się podobał pomysł z podziałem na 4 strefy startu. Dzięki temu, startując w swojej strefie (o ile ludziska przy zapisach podawali prawdziwe czasy) miało tą zaletę, że startowało się z równymi sobie. Co dało wiele, gdyż
  • Po pierwsze było mniej ludzi,
  • Po drugie nie trzeba było wykonywać interwałów przez pierwsze 2 kilometry,
  • Po  trzecie w strefach znajdowały się osoby z przedziału 10 minutowej różnicy, co pozwalała podczepić się pod szybsze osoby.
Strefy czasowe na starcie XXV Biegu Niepodległości

Krótka rozgrzewka przed startem i ruszyliśmy do odpowiedniej strefy. Przed startem obowiązkowe odśpiewanie hymnu. Zawsze mnie to wzrusza, a im jestem starsza, tym bardziej. W tym roku tylko 2 zwrotki puścili. Z kolegą stałam odrazu przy bramkach na początku strefy. Kolega jako wytrawny kibic zagłuszał przy śpiewaniu hymnu wszystkich. Był na tyle zauważalny i słyszalny, że pani dziennikarka nagrywająca nas wróciła się do nas i ostatecznie do końca nagrywała przy nas.
Najpierw ruszyli VIPy i strefa pierwsza( czasy poniżej 40 minut). Potem z naprzeciwka przeszli na start ze strefy II biegacze z czasem 40-45 minut. Nawet sprawnie to poszło. Potem ruszyła do startu moja strefa. Jak stanęliśmy przed startem, to już nie byłam na początku, ale to nie miało większego znaczenia, tak jak napisałam wcześniej, bo ruszyli równi sobie biegacze.
Start i..

Pierwsze kilometry
Biegło mi się wyjątkowo dobrze. Na zawrotce (5 km) miałam czas 24:09, już na 2 km wiedziałam, że jest dobrze (na 2,5 km zarejestrowali mi czas 00:11:45, czyli na teście Cooper'a wypadłabym bardzo dobrze).
Umęczona
Zbieg z wiaduktu (biegnę drugą stroną)
Jak zawsze, bo zawrotce nastąpił u mnie kryzys. Na ok 7 km dogonił mnie i wyprzedził kolega (czas na 7,5 km miałam 00:36:55). Wtedy wstąpiły we mnie nowe siły i zaczęłam przyspieszać. Na mętę wpadłam zadowolona z czasem 49:10.
Ostatnie kilometry

Już widać metę!
Odbiór medali, wody i bananów. Wymiana wrażeń z innymi biegaczami, porównanie czasów. Gratulacje, życiówki i przebieranie. Tak można w skrócie opisać opadające emocje po przekroczeniu mety.
Okazało się, że wielu znajomych pobiegło życiówki. Dzięki Nocnej Ściemie udało mi się w końcu złamać 50 minut na Biegu Niepodległości.
Mój bieg mona sprawdzić także tutaj po numerze startowym 2814 i porównać z mężem (2812).

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz