poniedziałek, 17 lutego 2014

Przesilenie wiosenne (?) czy depresja

Czy to już? Już nadchodzi wiosna? 

Już trzeba to przechodzić? Przecież to dopiero luty! Czy aby na pewno to jest przesilenie, a nie np. depresja?
Tego drugiego się boję, choć zanosi się na nią od dłuższego czasu. Tak myślę. Na razie kryzys zażegnałam, pytanie na jak długo. Czy to może faktycznie było przesilenie wiosenne?
Będąc młoda, śmiała, się z dorosłych, że wszystko zwalają na pogodę, ciśnienie itd, itp. Mając swoje lata już się nie śmieję, tylko rozważam. I wychodzi na to, że tu w Polsce zmienność pogody ma bardzo duży wpływ na zachowania ludzi. Im jestem starsza, tym gorzej z tym jest. I wcale mi się nie podoba to. Bo zły nastrój jest koszmarem dla mnie i dla mojej rodziny. To nie jest zdrowe.

Otrząsnęłam się po sobocie, kiedy dopadł mnie wirus żołądkowy (mam nadzieję, że nie przejedzenie). Pewnie córcia mnie zaraziła. Pomogło pewnie też to, że w piątek nie musiałam iść do pracy, właśnie dzięki Ani. W czwartek wymiotowała w przedszkolu (stąd podejrzenie wirusa).

Wprawdzie, chyba już wcześniej mi zaczęło przechodzić, ale takim ostatecznym impulsem było właśnie to oczyszczenie.

W wyniku niedoczynności umysłowej przygotowania do PW zostały przesunięte o tydzień.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz