Podajże w 1994 lub 1995 roku przeczytałam pierwszą książkę Małgorzaty Musierowicz. Była ta książka pod tytułem "Brulion Bebe B.".
Byłam na wakacjach u babci w Warszawie. Pamiętam jeszcze, że wówczas budowali pierwszą linię metra i cała Al. Niepodległości od Racławickiej do Madalińskiego była rozkopana. Wcale nie zanosiło się na rychłe zakończenie i oddanie do użytku.
Nie pamiętam dokładnie jak lato minęło, bo przecież cóż ciekawego może być w spędzaniu wakacji w mieście? U Babci? Gdzie nastolatka żadnych znajomych nie ma? A był to czas, kiedy Internet jeszcze raczkował, a o portalach społecznościowych to jeszcze nikt nie marzył.
Pamiętam za to doskonale jak książka mnie wciągnęła. Wciągnęła mnie tak, że całą Jeżycjadę przeczytałam w następnych kilku miesiącach. Potem wraz siostrą wyczekiwałyśmy kolejnych części. Tak pozostało do dziś.
Książki (generalnie, nie tylko M.M.) mają to do siebie, że czytając je na różnych etapach życia, różnie się je interpretuje. Jako nastolatka Jeżycjadę odbierałam zupełnie inaczej niż teraz. Chętnie do nich wracam właśnie dlatego. Niektóre tomy są lepsze, niektóre gorsze, wiadomo. Każdy ma innych ulubionych bohaterów i każdy może naleźć cząstkę siebie w tych książka. Różnorodność charakterów jest powalająca, jak paleta barw.
W 2008 roku, gdy ukazała się "Sprężyna" byłam w ciąży. Zamówiłam premierową książkę do domu i przeczytałam ją w jedną noc z 18 na 19 listopada. Skąd pamiętam tak dokładnie? Powód jest prosty - w nocy zaczęły się skurcze i nie dawały mi spać. Nie były one na tyle uciążliwe by wzywać pogotowie, lecz spać nie dawały. 19 listopada o godzinie 21:59 urodziła się moja córka.
W tym roku ukazała się nowa część Jeżycjady: "Wnuczka do orzechów". Już ją pochłonęłam i bardzo mi się podobała. Pewnie, że książka jest naiwna, grupą docelową nie są kobiety-matki, tylko nastolatki. Mimo wszystko jest to bardzo ciepła książka. Uderzające jest w tych książka, że autorka tę samą konwencję wpisuje w teraźniejszość. Można spokojnie prześledzić zmiany Poznania, Polski, społeczeństwa, młodzieży i technologii na przestrzeni lat (od 1977 aż do dziś). Już nie mogę się doczekać kolejnej części.
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz