Powoli spływają zdjęcia ze wsząd. Wymaga to także trochę lepszego opisu niż lakoniczne było dobrze!
Otóż cała sobota była rozbita. Jak człowiek już się przyzwyczai do jakiegoś rytmu, to potem go nosi. Tak było właśnie w sobotę, bo biegając ze Stowarzyszeniem Kondycja już ładne parę lat (O la boga! To już 7 lat!) przyzwyczailiśmy się do ścieżek biegowych w soboty o 10:00. Nie ważne czy deszcz, czy słońce, mróz czy upał. Trenerzy nigdy nas nie zawiedli.
I tak oto 01.06.2013 w Dzień Dziecka zorganizowali Piaseczyńską Piątkę o godz. 18:00. Wszystko niby fajne, termin też super, bo to i po obiedzie więc po bieganiu można spokojnie posiedzieć, bo gadać i poimprezować. Był jeden mankament. Cały dzień nas nosiło (mnie i męża), bo czegoś na brakowało, bo to jakoś tak późno, a my przyzwyczajeni, że z rana w weekendy biegamy. Więc czekamy z utęsknieniem na TĘ chwilę, kiedy będziemy mogli już przygotowywać się do zawodów.
Spokojnie zjedliśmy obiad (zrobiłam duży błąd i zjadłam kanapki warzywami i z chrzanem! Pamiętać! Przed bieganie nie je się chrzanu!) i się po tym mieszkaniu włóczymy. Córki nie ma, więc i czas jakoś inaczej płynie.
Umówiliśmy się ze znajomym, że nas zabierze swoim samochodem. Ubrani i spakowani czekamy na jego sygnał a tu cisza. Lekkie zaniepokojenie, ale Z. to człowiek instytucja i nigdy nie zawodzi. I tym razem też tak było. Podjechał po nas i pomknęliśmy w stronę Piaseczna.
Już wyjechaliśmy z Warszawy i oczom nie wierzyliśmy! Nas Stadionem w Piaseczne oberwanie chmury widać z daleka! Wielkie czarne chmury i smuga deszczu. I lunęło! Ale z jakim impetem! Samochody na drodze stanęły, bo ściana wody była! Jakbyśmy w myjni stali!
Powolutku jedziemy do celu i zaparkowaliśmy jakoś obok stadionu. Czekamy aż deszcz odpuści. Zastanawiamy się czy Wiesiek puści w taka pogodę bieg. Oto namiastka tego co się działo:
Ulewa, jak to ulew, szybko ustała i słońce wyszło. Na Główny Bieg już ulice były prawie suche, gdzie-nie gdzie tylko pozostawały kałuże, głównie te większe.
Start odbył się planowo. Miałam chrapkę aby pobiec w 22 minuty - jak zawsze przed startem ze znajomymi wzajemnie się nakręcamy. Jednak (wierzę, że raczej) rozsądek wziął górę i pobiegłam zachowawczo. Cchę wierzyć, że to rozsądek, a nie niemoc.
Oto zdjęcia z trasy:
| 1 km - chyba |
| 1 km |
| 1 km |
![]() |
| 1 km w ruchu :) |
Jak to ja pierwsze 2 km szybciutko, czyli 4:40-4:45. Potem zwolniłam (zupełnie nie potrzebnie) nawet do 5:15! Dlaczego jak tak robię - nie wiem, chyba żeby ostatni kilometr przebiec najszybciej.
| Ostatni kilometr |
![]() |
| Meta |
Mój mąż pobił swoją życiówką o ponad 15 sekund! Miał czas 18:10! Był bardzo zadowolony.
Impreza po biegu była super! Grochówka dla każdego (ja nie chciałam). Miało być pieczywo i drożdżówka od "Krzoska", ale niestety zapomnieli ponownie wystawić, bo jak ulewa się zaczęła schowali wszystko w pomieszczeniach gospodarczych, a po biegu zajęci rozdawaniem nagród zapomnieli z nich wyjąć. Więc garstka z nas, która została "imprezować" po imprezie wzięła mega ilość pysznych i świeżych bułeczek (zarówno kajzerki, jak i ciabatty i pełnoziarniste bułki). Ja też wzięłam sporo. Część dla teściów, a część poszła do zamrożenia (głównie te ciemne).
Jak już wspomniałam siedzieliśmy dość długo. Pomagaliśmy zwinąć majątek i poukładać rzeczy a na sam koniec usiedliśmy przy piwie/winie by pogadać. Okazało się, że organizowanie takiej imprezy to nie lada gradka. Wiesiek nie jedną chwilę mógłby zejść na zawał. Ulewa to pikuś, drugi raz zbladł, gdy podczas biegu zerwał się wiatr i poprzenosił części maty mierzącej czas!
Ale wszystko się udało znakomicie. Czekam na powtórkę w przyszłym roku! Wtedy i Anię zapiszę na bieg dla krasnali!
więcej zdjęć z imprezy:
Strona Stowarzyszenia Kondycja: http://www.kondycja.com.pl/piaseczynska-piatka-galeria-zdjec/
Zdjęcia Grzegorza Czabana: https://plus.google.com/photos/115636868805107607173/albums/5884629242442392017
Zdjęcia umieszczone wpisie pochodzą od Mirki i Roberta Gochów,
ze Stowarzyszenia Kondycja oraz od Grzegorza Czabana
ze Stowarzyszenia Kondycja oraz od Grzegorza Czabana



Brak komentarzy :
Prześlij komentarz