piątek, 28 marca 2014

2

Stresik przed startem nie pozwala na opanowanie się. Niby nic, bo przecież pierwszy raz tego nie bięgnę, a jednak nerwy są. 
Bo przecież jest to pierwszy wiosenny bieg i tutaj się okaże jak zima została przepracowana.Na dodatek koledzy moi mili z klubu Kondycja zapisali mnie do drużyny najszybszej ( z braku laku) i zrobili mnie kapitanem drużny. No nie pomaga to w opanowaniu nerwów.

Napycham się byle czym w ilościach obłędnych. Głównie wieczorem. Wiem o tym i codziennie postanawiam, że tak nie będzie. Ale jak wracam z pracy jestem taka głodna, że aż mnie mdli i mam zawroty głowy. Myślę, że coś jest nie tak ustawione w diecie, muszę coś zmienić.
Dzisiaj odbieram pakiet(y). Chcę też obejrzeć EXPO, które tam otworzyli, może znajdę coś dla siebie? Adidas chce nas wesprzeć treningowo-dietowo. Obaczę co proponują.
Oczywiście trzeba pooglądać ciuchy, a przede wszystkim obuwie. Rozglądam się i rozglądam, bo wiem, że nie długo muszę znów zainwestować w nowe. Cóż taki run. Jak ktoś biega regularnie to i buty się niszczą. Problem w tym, że główne nurty butów biegowych są nieracjonalnie drogie (np. taki Adidas Supernova Glide). Jakościowo inne modele tej samej marki (np. Adidas Duramo), nie odstają, mają mniej nowinek technicznych i mniej kolorów. Nowinki techniczne na moim poziomie biegania nic nie dają. Nie odczuwam różnicy, nie dodają mi mocy ani szybkości. Różnica, dla których wolałabym Glide'y, to jest różnica anatomiczna moich stóp. Nie jest to jednak aż taka, by przepłacać, ot na lewie stopie mam ciut dłuższy drugi palec, co powoduje obcieranie przy dłuższych biegach. W Glide'ach obtarcia są mniejsze.
Nie wydam jednak 500 zł na buty, które w przyszłym roku i tak zmienię. Mniej więcej właśnie co rok może 1,5 zmieniam buty i to nie dlatego, że chcę i że mam tyle kasy. Tylko dlatego, że one się niszczą.  Producenci zalecają zmianę butów po 700-900 km. Ja i tak je zmieniam dużo później.
Wracając do biegu. Zdecydowałam się wczoraj odpuścić trening. Dobrze zrobiłam. Nogi czują się lepiej, a i po głębszej analizie doszłam już od czego mnie tak bolały. Wstyd się przyznać, więc może kiedyś, ale jeszcze nie teraz. Decyzji jednak o skarpetach kompresyjnych nie zmienię.  Koleżanka potwierdza, że jej też w czasie biegu nie pomagają, więc nie warto się męczyć. Założę je po biegu, by wspomóc regenerację

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz