poniedziałek, 26 maja 2014

Dzień mamy

Szykowała się  na nie córcia od wielu dni. Była bardzo przejęta. Ja wzruszona, jak zawsze. Stan moich emocji jest zupełnie inny od 5 lat i byle co potrafi mnie wzruszyć.
Zaczęło się od tego, że w piątek poszłyśmy na lody z córką po balecie. Była taka piękna pogoda, że żal było w domu siedzieć. Po pewnej chwili mówi tak:
- Mamo! A jak będzie dzień mamy, to jak pomnie przyjdziesz, to pójdziemy na lody?
- Pewnie! A zapraszasz mnie? 
- Tak! Mam pieniążki w skarbonce!

No i jak tu nie być dumną! Jeszcze mnie upomniała, żebym koniecznie wcześniej po nią przyszła do przedszkola, żeby dzieci jeszcze były!
W dniu mamy wstała i złożyła mi życzenia tak jak umiała ("W dniu Twojego święta składam Ci życzenia"). Poczym przychodzi do jadalni i  mówi tak:
- Mamo, a jak przyjdziesz po mnie wcześniej, to nagrasz mnie tym - i pokazuje na komórkę.
- Pewnie - mówię, choć wiem, że tak nie zrobię. No bo jak tu nagrywać, gdy dziecko do Ciebie coś mówi i się stara a Ty dłubiesz w telefonie?

Zwolniłam się 15 minut z pracy, a tu klops! Wychodzę, a w zasadzie wyszłabym, z metra, ale leje tak, że kroku nie postawię! A miałam pomysł by podjechać rowerem, ostatniej chwili (intuicyjnie) zrezygnowałam! Miotam się co zrobić, bo córka czeka, miałam być wcześniej. Myślę jednak, że jak taka ulewa, to inni rodzice też mają problem i się pewnie spóźnią.
Na ratunek przyszli mi teście, którzy akurat samochodem jechali. Dotarłam.
Niespodzianka! Dzieciaczki ustawiły się w półkole, Ania w środku składa mi życzenia (wierszyk). Najpierw myślę, pal licho nagram, ale w końcu nie nagrałam. Na sam koniec dzieci razem zaśpiewały sto lat!
Dostałam laurkę własnoręcznie podpisaną oraz piękną kopertę na laurkę i ciasteczka (wafelki z toffi i dżemem truskawkowym, które dzieci same robiły).

Laurka od córci
Laurka
Koperta
Oczywiście wzruszyłam się, nie byłabym sobą, gdyby łzy nie poleciały.
Dieta, nie dieta wafelka trzeba było zjeść. Na szczęście Ania chętnie sama się poczęstowała, a i ojciec i teście się załapali, więc na prawdę nie za dużo zostało dla mnie.
Lody przełożyłyśmy na następny dzień ze względu na pogodę.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz