Wiek chrystusowy. Pierwszy raz nie obchodziłam urodzin w pracy. Nie chciało mi się.
Głównie przez Zołzę z pracy. Nienawidzę udawać, a tak to musiałabym przyjąć od niej życzenie. Na samą myśl się wzdrygam.
Nic straconego.
Dietę sobie odpuściłam totalnie. W końcu to były moje urodziny to mi wolno no nie?
Dziś z kolei wpadną teście, więc dalszy ciąg urodzinowej-bezdiety. A może jednak nie? Czasami sama siebie zaskakuję z moją determinacją i konsekwencją, a czasami wręcz brakiem. Jak na huśtawce. Raz w górę, raz w dół. Widocznie tak moja (albo człowieka) natura. Zresztą gdybyśmy byli jednostajni, bylibyśmy cyborgami. A to dopiero przerażający obraz ludzkości!
Z miłych rzeczy, do zadzwonili do mnie, że pozytywnie przeszłam rekrutację! Ha!Tak na marginesie, rekrutacja twa od początku roku, więc jeśli szukacie pracy nie traćcie nadziei! Umówiłam się na poniedziałek, żeby dogadać szczegóły, bo tak po prawdzie trochę mi nie na rękę zmiana pracy w tej chwili. Znając jednak życie, pewnie moje przejście potrwa kolejne pół roku jak nie więcej.
Z nie miłych rzeczy to skomplikowała się sytuacja z moją babcią. Pytanie tylko, dlaczego ja mam się wszystkim przejmować i zajmować, jak babcia ma 2 córki, jedną na rencie a drug na emeryturze? żadna nie chce wziąć odpowiedzialności, a babcia nie ułatwia tego wcale.
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz